Godziny Otwarcia : pn-pt: 8-20, sob: 8-16,
  Kontakt :

Dzieci są tylko gośćmi w naszym życiu


Wywiad z lek. med. Wojciechem Merkiem – specjalistą psychiatrii, starszym asystentem i zastępcą ordynatora Kliniki Psychiatrii i Psychoterapii ŚUM w Katowicach-Ochojcu.

Wśród rodziców, w mediach często poruszane są zagadnienia związane z wychowaniem bezstresowym. Czym więc właściwie jest wychowanie bezstresowe?

Wychowanie bezstresowe jest terminem historycznym, konglomeratem wielu teorii oraz systemów pedagogicznych, używanym w latach 50. i 60. w USA – obejmujące m.in. skrajne modele niekarania dzieci i niezabraniania im spontanicznego rozwoju. Szybko okazało się, że nie służy on dzieciom, rodzinom czy pełnieniu ról społecznych. W latach 70. i 80. model ten został zarzucony.

Jakie wymagania stawia przed dzieckiem i rodzicem taki model wychowania?

Zakres wymagań wobec dziecka jest bardzo różnie definiowany, również w zależności od wieku. W niektórych krajach, np. Francji dzieci dokładnie znają swoje granice, w których mogą się poruszać, wyraźnie rozróżnia się świat dzieci i dorosłych. Nie pozostawia się dziecku decyzji, na które nie są gotowe, np. wybór jedzenia w restauracji z karty 40-daniowej. To w zakresie kochającego rodzica pozostaje wybór między tym, co dostępne i co dziecko lubi. Termin „bezstresowe wychowanie” jest antytezą do wzorcowego modelu patriarchalnego – dziecko jest zawsze posłuszne rodzicowi, który jest jego władcą.

Modelem najbardziej powszechnie stosowanym jest ten, w którym zakłada się zaspokajanie potrzeb adekwatnie do wieku oraz maksymalną dla wieku rozwojowego komunikację z dzieckiem bez ideologicznych interpretacji. Model taki związany jest wyraźnie ze świeckim państwem. Nie ma w nim założeń wyższego rzędu. Wynikał on z ruchu społecznego, który szukał bardziej sprawiedliwych rozwiązań niż władzy rodzicielskiej egzekwowanej fizyczną przemocą, władzy absolutnej ojca. Na tym tle rozpoczęto poszukiwanie komunikacji z dzieckiem i odpowiadanie na jego potrzeby – to była rewolucja.

Na czym polega wychowanie?

Wychowanie to rozpoznawanie tego, co dla dziecka jest stresem oraz uczenia go sposobów radzenia sobie najbardziej skutecznych, nie tylko z punktu widzenia jednostki, ale pełnienia przyszłych ról życiowych. Umiejętność radzenia sobie obejmuje trening asertywności, wyrażania uczuć i emocji, pracy edukacyjnej rodziców. Ideą nie jest posłuszeństwo, ale wzajemne zaufanie, dziecko słucha dorosłego nie tylko z powodu strachu, ale z poczucia ufności oraz przekonania, że jest słuchany. Dorosły uczy dziecko wyrażania swoich potrzeb, emocji, preferencji. Karykaturalnie pozostawianie decyzji dziecku jest wyrazem niedojrzałego rodzica, który sam nie potrafi lub nie chce jej podjąć. Słuszność tej koncepcji wynika z budowania ról społecznych, pełnym wykorzystaniu możliwości dziecka. Taki model służy temu, by każdy z nas mógł rozwijać się jako ktoś niepowtarzalny, ale również by budować więzi społeczne.

Jak rozróżnić „dobre” wychowanie od „złego”?

Najważniejszymi zasadami odróżniającymi tzw. zdrową pedagogikę od toksycznej, jest kierowanie się rodzica dobrem dziecka, tzn. respektowanie nawet tych rzeczy, które dla rodzica nie są wygodne, ale dobre dla dziecka. Rodzic jest w stanie prawidłowo odróżnić potrzeby swoje od potrzeb dziecka i nie miesza ich, np. swojej potrzeby bycia ważnym z potrzebą dziecka bycia zaopiekowanym. Zdrowa pedagogika zakłada również prawidłową narrację, tzn. dziecko ma prawo wyrażać wszystko co myśli i czuje. Nie ma nikogo kto cenzuruje te uczucia i nie ma uczuć tabu np. nie spotka go kara jeśli powie, że jest zły na rodzica albo wściekły. Rodzic uczy wyrażania ich we właściwy sposób, uczy radzenia sobie z uczuciami złości, lęku, radości, szczęścia. Nie zabrania dziecku komunikować z osobami spoza rodziny, toksyczne są systemy rodzinne zamknięte, dziecko nie powinno być karane za dzielenie się swoimi przeżyciami z osobami spoza rodziny. Rodzice najbardziej traumatyzują dzieci przekazując im jedynie swoje horyzonty myślowe.

Warto wspomnieć o modelach przywiązania. Wśród nich wymienia się:

1. Model bezpieczny – rodzic jest obecny przy dziecku zawsze kiedy dziecko tego potrzebuje, potrafi adekwatnie odczytać potrzeby dziecka, zaspokoić je, ale też nauczyć dziecko samodzielnego ich zaspokajania. Dziecko zachęcane jest do rozwoju, motywowane miłością i zaufaniem. W związku z tym rozwija bezpieczny model więzi z innymi, w dorosłym wieku potrafi radzić sobie ze stresem za pomocą dojrzalszych mechanizmów obronnych. W sytuacjach traum rzadko rozwija PTSD (zespół stresu pourazowego), zwykle radzi sobie optymalnie z wyzwaniami typu śmierć kogoś bliskiego.

2. Model przywiązania lękowego – obejmuje dwa rodzaje sytuacji: rodzic jest nieobecny i nie uspokaja dziecka dostatecznie, nie koi, nie daje poczucia bezpieczeństwa, jego nieobecność jest dla dziecka nieprzewidywalna, wiąże się z nadmierną ekspozycją na stres i lęk we wczesnym dzieciństwie. Drugi rodzaj obejmuje sytuacje, kiedy rodzic jest nadmiernie obecny w życiu dziecka, wszelkie kontakty ze światem dokonują się przez rodzica, dziecko jest uczone werbalnie i pozawerbalnie, że świat zewnętrzny jest zagrażający. W efekcie rozwija się postawa nieufności wobec ludzi, ale tez traktowanie wszelakich zmian jako zagrażających. Dziecko uczy się chować swoje emocje, odcina się od nich równie często – w dorosłym życiu istnieje większa szansa na rozwój zaburzeń konwersyjnych, osobowości lękliwej i zależnej, istnieje duże ryzyko depresji wynikające z nadmiernie pesymistycznego modelu wyjaśniania świata.

3. Model mieszany to model, w którym rodzic jest chwiejny, nieprzewidywalny emocjonalnie, zalewający go swoimi własnymi uczuciami, często wyrażanymi w sposób nadmierny. Rodzic bywa fizycznie zagrażający dla dziecka. To również rodzic, który może każdą sytuacje zamienić w zabawna albo straszną i dziecka nie ma wpływu na to, co się dzieje. Nie ma stałych wzorców interpretacyjnych, wszystko zależy od tego czy np. tata wróci zmęczony po pracy albo wszystko zależy od matki, czy mnie będzie kochać czy nienawidzić. Rozpoczyna to model funkcjonowania dziecka i późniejszego dorosłego bez emocji, byle przetrwać w systemie rodzinnym. Unika wszelkich emocjonalnych kontaktów z ludźmi, widząc w nich zagrożenie. Sam próbuje przejąć kontrole nad otoczeniem. Staje się nadmiernie odpowiedzialny za wydarzenia świata zewnętrznego.

A jak sytuacja wygląda z „klapsami”? Uczy i wychowuje czy szkodzi?

Bicie jest zawsze szkodliwe, kary nie uczą nowych zachowań, uczą jedynie lęku, nie ma „bezpiecznego klapsa”. Zwolennikami bicia (wychowywania poprzez kary fizyczne, w tym również „klapsy”) są osoby, które same doświadczyły przemocy czy to fizycznej czy psychicznej w dzieciństwie. Jest to równoznaczne z przejściem z roli ofiary do roli kata. Osoby bite w dzieciństwie twierdza, ze „wychowało to ich na dobrych ludzi” i oduczyło pewnych zachowań. Nie są w stanie najczęściej podać dobrych pozytywnych przykładów, których nie można by osiągnąć bez takich metod. Wynika to najczęściej z „wybielania” bijących rodziców, niedojrzałości emocjonalnej, która nie pozwala nawet dorosłemu człowiekowi spojrzeć krytycznie na rodzica, tzn. oczami dorosłego na dorosłego. Takie dzieci w dorosłym życiu są bezkrytyczne wobec innego rodzaju osób znaczących: szefa, polityków, mężów, żon. Podporządkowują się bezkrytycznie każdej władzy, nie widząc czasem przemocowych relacji i możliwość własnego wyboru autorytetów. Dzieci tylko przez krótki czas będą dziećmi, przez resztę życia będą dorosłymi, również rodzicami. Dlatego warto uczyć ich takich zachowań, które pozwolą im poradzić sobie z dorosłymi wyzwaniami. Egzekwowanie posłuszeństwa poprzez klapsy wychowuje robotników na taśmie i robotników na plantacji bawełny, a nie samodzielnych liderów i elitę.

Czy chciałby Pan coś doradzić rodzicom?

By pamiętali, że dzieci są tylko gośćmi w naszym życiu, staramy się wypuścić je w świat wyposażone w najlepsze mechanizmy radzenia sobie, ale będzie to ich świat, to one same go sobie zdefiniują. Warto również zapoznać się z Konwencją Praw Dziecka UNESCO, która stanowi istotę wychowania dziecka w krajach cywilizowanych.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress